Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emocje. Pokaż wszystkie posty

15 kwietnia 2016

Świecę przykładem

Parę dni temu zdarzyło mi się być wzorcem i eksponatem w jednym! Bożenka, ta przyjaciółka moich Państwa, przyprowadziła ze sobą jedną taką dwunogą Dorotkę. A ona z kolei (wyniuchałem to natychmiast) wraz ze swoim mężem ma kota na punkcie własnego kota! Z rozmowy dwunogów wynikało, że ten mój nieznajomy kuzyn mieszka ze swoimi dwunogimi w budowli wielopiętrowej i wielorodzinnej i niestety, wychodzi na pilnie strzeżone spacery w uprzęży i w dodatku zniewolony smyczą! Więc wcale mu się nie dziwię, że po powrocie do celi czasem wyładuje swe emocje kocim sposobem, obok bardaszki! 
wzory kotów

Mi nie w głowie takie zachowanie - spaliłbym się ze wstydu, a i Pan (na codzień łagodny) chyba by mi wlał! Podobno to wskutek pewnego zabiegu, który zaaplikowano mi w młodości (tak uważają dwunogi) - a ja wiem, że nie żadne zabiegi - po prostu, jak każdy arystokrata jestem nadzwyczaj dobrze wychowany, i wszystko na ten temat!

19 maja 2015

Pan Roman

Ja jestem Roman!
Państwo na weekend opuścili nas! Wprawdzie przychodziła nas doglądać, karmić i przytulać Dominika, pospołu ze swym Tatą, ale fakt pozostaje faktem - pojechali sobie do tego miejsca w kraju, skąd przyjechała Chili. Bo tam jej pierwszy właściciel - chłopiec o imieniu Jaś przyjmował po raz pierwszy Komunię! I zjechali się goście, by świętować ten fakt! Wraz z dwojgiem dwunogów, przybyłych znad Bałtyku przyjechał Roman - bardzo miły, wręcz szarmancki w obejściu czworonóg. Na swojej obroży ma przypięty wisior z numerem telefonu swoich właścicieli. I ma też gustowny ryngraf w kształcie kości, z wygrawerowanym swoim imieniem - psi dżentelmen! Pochodzi z klanu Boston Terierów, jest psim arystokratą... 
Wszystkie te wiadomości dotarły do nas ze strzępków rozmowy, którą wiedli ze sobą Państwo po powrocie z wyjazdu, więc opowiadam, tak jak usłyszałem... Panu bardzo podobało się mycie uszu, jakie Roman mu zafundował. A Pani była ujęta przywiązaniem Romana do swoich Państwa - gdy pojechali sami do miasta, był smutny, a kiedy powrócili - szalał z radości. Mam nadzieję, że kiedyś poznam go osobiście, bo Romkowi Państwo mają przyjechać do naszych, i powinni go zabrać ze sobą!
Tak samo jest u nas - też cieszyliśmy się: ja, Bieluszka i Chili, że Państwo wrócili cało i zdrowo... Z tej radości całą noc grzecznie spałem u Państwa w nogach. I wszyscy byliśmy zadowoleni!