Pokazywanie postów oznaczonych etykietą posiłek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą posiłek. Pokaż wszystkie posty

27 maja 2018

Wszystkie muchy to...

trzy latawice
Ja to już nie zwracam uwagi ma te fruwające bzykałki - wiem, że pochwycić taką pyskiem, to jakby wygrać główny los na loterii z kośćmi... Ale moja młodsza siostra, o dużym, pełnym zębów pysku - ciągle stara się zapolować na dodatkowe źródło białka! Pewnie jej potrzeba różnych odżywek, bo intensywnie buduje mięśnie - jeżdżą z Panem na treningi do siłowni, na wzór niektórych dwunogów. Na placu ćwiczeń odbywają się biegi w kółko albo przed siebie, oraz kopanie dołów. Czasami są to zajęcia indywidualne, ale częściej grupowe. Zawsze na koniec pewnego etapu jest popijawa wody ze wspólnej miski... 
Mogę się założyć o całego wołu, że nic z tego polowania na muchy nie będzie - bo Kika, pomimo mnóstwa zalet, przynależnym szczeniakom, nie umie fruwać!

14 września 2017

Drugie wcielenie Bolka

Przebieraniec?
Jak mi Bolek obiecał - tak zrobił! Pojawił się jednego dnia pod płotem w ciele młodego kotka - wizytatora. Pan go zawołał i pogłaskał. I Bolek (lub ten drugi kot, podający się za niego) poddał się pieszczocie, a potem sobie poszedł. Tak było przed kolejne dwa dni. Wreszcie wizytator objawił się przed obojgiem Państwa - "Ach, jaki on malutki!" - powiedziała Pani i kazała Panu dać mu mleka albo co tam innego, co koci ulicznicy spożywają... Dostał (o zgrozo,  w mojej miseczce!) trochę mleka i coś tam na zęba. Znad miski łypnął do mnie i wymiaukał, że jest wysłannikiem z krainy czarnych kotów (taki szpieg jakby albo tajny agent!). Nie sprecyzował, po co go wydelegowały te czarne Mruczki. Podjadłszy, wlazł na kolana Pani. Już, już, a byłby przyjęty do naszego stada! Tylko że chyba dawno nie pił mleka - zapomniał, gdzie w naszym domku jest kuweta i popuścił na kocyk! Fuj! Takiego paskudztwa dawno nie oglądałam!
W związku z podejrzeniem o umiłowanie brudastwa na noc został ten koci delegat zakwaterowany na tarasie. Pościelono mu w koszyku mięciutkim materacykiem, noc była ciepła - żyć, nie umierać! Ale rano już go nie było - pewnie poszedł zdać relację, jak to jest teraz w naszym stadle. Zostanie wysłuchany i może zapiszą jego słowa? 

25 stycznia 2016

Niechciany posiłek

śniadanie na trawie
Przyniosłem wczoraj Państwu coś na zęba!
Widziałem, jak rano Pan szykował sobie danie z surowego mięska (mówią że to Tatar - czyżby kanibale, ci moi dwunodzy?). Ja ostatnio zasmakowałem w odmianach od sucharków. Dzień w dzień czaję się na poranny czas dokarmiania Chili - ale dopiero tylko ze dwa razy mi się udało uczestniczyć w rytualnym spożywaniu wołu... 
Państwo czasem dzielą się z nami swoimi potrawami, a czasem chowają je przed nami. Ja -  kot wszędobylski, odnajduję większość tych schowanych, ale jakoś nie przepadam za usuchłymi bułkami ani zwiędłą marchwią... Ciekawsze smakowo czy wręcz rarytasy Państwo chowają do tej białej, zimnej szafki - jeszcze nie umiem jej odemknąć... Żal mi się zrobiło Pani, że Pan jej nie dał Tatara - inwalidy, więc postanowiłem sam się odwdzięczyć za wikt... 
Wracając do potrawy, czyli mówiąc po łacinie - ab ovo, to z wędrówki po okolicznych domach przyniosłem Państwu mysz! Szybko ją załatwiłem, żeby Pani mogła zjeść jeszcze ciepłą! A Pan - niewdzięcznik i brutal - z odrazą wziął ją za ogon i odrzucił na dach garażu! I po co tak bardzo się starałem - może dwunogi wolą szczurka? 
Na garażu prawie zawsze dyżurują takie czarnobiałe ptaki - i zaraz zwęszyły świeżonkę! Po kilku minutach nie było śladu po moim połowie...
Następnym razem zjem sam - nie dam Państwu skosztować, skoro nie umieją się zachować...

06 stycznia 2016

Trzech dwunogów, a ptaszków?

Dziś znowu u dwunogów święto! Dobrze im - w przeciągu miesiąca to już trzeci czas wolny od zajęć codziennych. Teraźniejszy dwunogi freetime nazywa się Święto Trzech Królów! Chociaż ja mam ten stan przez okrągły rok - nikt mnie do robót żadnych nie goni...
Właśnie odpoczywałem na komodzie, gdy Pan błysnął mi w oczy jakimś reflektorkiem, niczym oficer śledczy. Ale nie było to wcale przesłuchanie: nikt mnie nie dręczył, nie wyrywał pazurów, nie kazał podpisywać protokołów. Po prostu Pan kocha fotografię i wciąż pragnie mnie uwieczniać! Trudno, taka rola gwiazdora... 
Ale niech tam mnie uwiecznia, mam tu pilną sprawę - znowu na rolecie, niczym na ekranie, pojawiły się kontury ptaszków! Było ich wręcz zatrzęsienie! 
Jeszcze raz objawiła się moja wyższość czterołapa... Bo do dwunogów przyszło ledwo trzech mędrców, i w dodatku bardzo dawno. I pewnie dlatego takie z tego powodu mają święto, bo potem już nikt nie przychodził...
A do mnie - chociaż pewnie mało rozumne te ptaszęta, ale za to cały orszak przyfrunął... (Tak po prawdzie, to nie tyle do mnie, tylko na lunch przyfrunęły, sikoreczki! Bo Pan wywiesza im przeróżne ptasie smakołyki...) Ale poczułem się jak władca świata i okolic, obserwujący przybycie dwunogich, skrzydlatych istot. Okazałem im łaskę i żadnego nie schwyciłem, w końcu jest święto!