Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sikorki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sikorki. Pokaż wszystkie posty

18 stycznia 2021

Sikorki tańczą na rurze!

Tańczy pani sikorka czy pan sikorek?

 Siedzę sobie w oknie i patrzę na te mniejsze dwunogi, zwane ptaszkami. Podobno te tutaj to są niejakie sikorki... Przylatują skądeś, gdzie nigdy w życiu nie byłam i wykonują różne skomplikowane figury akrobatyczne na tej rurze, którą mój człowiek napycha ziarnem. Bo one jedzą ziarno, a ja - takie pyszne sucharki... Jak wszyscy tancerze, mają zgrabne ciała i piękne nogi! Ech, złapać takiego ptaszka, zaciągnąć go do swojego legowiska i trzymać tylko dla siebie! Żeby mi tańczył, jak ja mu zagram...

To tylko marzenie, choćby nawet kocie - one tam swobodnie sobie fruwają gdzie chcą, a ja siedzę tutaj na parapecie. Dzieli nas wszystko, a zwłaszcza szyby okienne... Ale z drugiej strony - wolę najedzona patrzyć na fruwające piękności z daleka, niż polować na nie, żeby nie zdechnąć z głodu!

06 stycznia 2016

Trzech dwunogów, a ptaszków?

Dziś znowu u dwunogów święto! Dobrze im - w przeciągu miesiąca to już trzeci czas wolny od zajęć codziennych. Teraźniejszy dwunogi freetime nazywa się Święto Trzech Królów! Chociaż ja mam ten stan przez okrągły rok - nikt mnie do robót żadnych nie goni...
Właśnie odpoczywałem na komodzie, gdy Pan błysnął mi w oczy jakimś reflektorkiem, niczym oficer śledczy. Ale nie było to wcale przesłuchanie: nikt mnie nie dręczył, nie wyrywał pazurów, nie kazał podpisywać protokołów. Po prostu Pan kocha fotografię i wciąż pragnie mnie uwieczniać! Trudno, taka rola gwiazdora... 
Ale niech tam mnie uwiecznia, mam tu pilną sprawę - znowu na rolecie, niczym na ekranie, pojawiły się kontury ptaszków! Było ich wręcz zatrzęsienie! 
Jeszcze raz objawiła się moja wyższość czterołapa... Bo do dwunogów przyszło ledwo trzech mędrców, i w dodatku bardzo dawno. I pewnie dlatego takie z tego powodu mają święto, bo potem już nikt nie przychodził...
A do mnie - chociaż pewnie mało rozumne te ptaszęta, ale za to cały orszak przyfrunął... (Tak po prawdzie, to nie tyle do mnie, tylko na lunch przyfrunęły, sikoreczki! Bo Pan wywiesza im przeróżne ptasie smakołyki...) Ale poczułem się jak władca świata i okolic, obserwujący przybycie dwunogich, skrzydlatych istot. Okazałem im łaskę i żadnego nie schwyciłem, w końcu jest święto!











21 grudnia 2015

Magia kina

Jak żywe, motylanoga!
Znów dałem się omamić! Na rolecie słońce wyświetlało film - odległe sikorki, pasące się smakołykami (dzięki Panu te cuda!) były tak realistycznie bliskie, że nie namyślając się długo, skoczyłem - oczywiście zjechałem po rolecie w dół, bez żadnego wyniku w łapach, i jeszcze na drogę powrotną Pan posłał mi wiązankę, bynajmniej nie kwiatów!
Ech, dwunogi też nie lepsze! Od kiedy dwaj Francuzi wymyślili tą sztuczkę, miliony widzów dało się podejść, wprawić w zachwyt, nawet zaczarować... Pomiędzy dwunogami - kinooperatorami był także mój imiennik, a ilu było widzów, po tej samej stronie ekranu, co ja, tego nikt już się raczej nie doliczy...
Wciąż zdarzają się mi nowe przygody - ci moi Państwo mają szczęście, że jestem u nich! Bo według kociej filozofii - życie człowieka bez kota jest niepełne...
Bożenka, przyjaciółka Państwa zacytowała taką filozofię: "Pies patrzy na dwunoga i myśli sobie: To mójPan! A kot patrzy tak samo i myśli: oto dwunóg, nad którym panuję!". Bardzo mi się podoba ten tok myślenia. Tak będę trzymał!