Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty

25 stycznia 2016

Niechciany posiłek

śniadanie na trawie
Przyniosłem wczoraj Państwu coś na zęba!
Widziałem, jak rano Pan szykował sobie danie z surowego mięska (mówią że to Tatar - czyżby kanibale, ci moi dwunodzy?). Ja ostatnio zasmakowałem w odmianach od sucharków. Dzień w dzień czaję się na poranny czas dokarmiania Chili - ale dopiero tylko ze dwa razy mi się udało uczestniczyć w rytualnym spożywaniu wołu... 
Państwo czasem dzielą się z nami swoimi potrawami, a czasem chowają je przed nami. Ja -  kot wszędobylski, odnajduję większość tych schowanych, ale jakoś nie przepadam za usuchłymi bułkami ani zwiędłą marchwią... Ciekawsze smakowo czy wręcz rarytasy Państwo chowają do tej białej, zimnej szafki - jeszcze nie umiem jej odemknąć... Żal mi się zrobiło Pani, że Pan jej nie dał Tatara - inwalidy, więc postanowiłem sam się odwdzięczyć za wikt... 
Wracając do potrawy, czyli mówiąc po łacinie - ab ovo, to z wędrówki po okolicznych domach przyniosłem Państwu mysz! Szybko ją załatwiłem, żeby Pani mogła zjeść jeszcze ciepłą! A Pan - niewdzięcznik i brutal - z odrazą wziął ją za ogon i odrzucił na dach garażu! I po co tak bardzo się starałem - może dwunogi wolą szczurka? 
Na garażu prawie zawsze dyżurują takie czarnobiałe ptaki - i zaraz zwęszyły świeżonkę! Po kilku minutach nie było śladu po moim połowie...
Następnym razem zjem sam - nie dam Państwu skosztować, skoro nie umieją się zachować...

17 kwietnia 2015

Rozkosze podniebienia

marzenie...
Dziś dzień pod znakiem jedzenia! O poranku Pan dał mi puszkę przepysznego mięska w galaretowatym sosie - jadłem do rozpuku... W misce wciąż mam uzupełnianą porcję sucharków, a do popicia - świeża woda (tu już miska wspólna dla wszystkich). Chili jest odżywiana przez Pana kuleczkami z mięsa, pochodzącego z wołu. Bieluszka jada głównie sucharki, ale ma w swoim legowisku zakopaną na czarną godzinę kromkę suchego chleba. A Chili połyka swoją kuleczkę i potem skrada się, podkrada Bieluszce po jednym chrupku... Państwo jadają tyle różnych rzeczy, że nie spisałby ich nazw nawet na wołowej skórze. Niektóre ich potrawy czasem i nam wpadną - jakieś skóry z ryb, kości, chrząstki albo i mięso. Chili je nawet ogórki, jabłka, marchew i lody! 
Dziś Państwo gościli Dominikę - Pani czarowała coś nad stołem, Pan mieszał jakieś sosy, oleje i przyprawy - powstał z tego placek na całą blachę, z mnóstwem dodatków. To się u dwunogich nazywa pizza! Jedli we troje potem tą pizzę, upieczoną w duchówce, a dla nas nic nie spadło... Fakt, że podobno taka pizza jest pikantna, aż dziurę w języku wypala! I takie ostre podobno nam szkodzi - lepiej nie próbować, żeby nie pokaleczyć mordki...