Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sikanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sikanie. Pokaż wszystkie posty

15 kwietnia 2016

Świecę przykładem

Parę dni temu zdarzyło mi się być wzorcem i eksponatem w jednym! Bożenka, ta przyjaciółka moich Państwa, przyprowadziła ze sobą jedną taką dwunogą Dorotkę. A ona z kolei (wyniuchałem to natychmiast) wraz ze swoim mężem ma kota na punkcie własnego kota! Z rozmowy dwunogów wynikało, że ten mój nieznajomy kuzyn mieszka ze swoimi dwunogimi w budowli wielopiętrowej i wielorodzinnej i niestety, wychodzi na pilnie strzeżone spacery w uprzęży i w dodatku zniewolony smyczą! Więc wcale mu się nie dziwię, że po powrocie do celi czasem wyładuje swe emocje kocim sposobem, obok bardaszki! 
wzory kotów

Mi nie w głowie takie zachowanie - spaliłbym się ze wstydu, a i Pan (na codzień łagodny) chyba by mi wlał! Podobno to wskutek pewnego zabiegu, który zaaplikowano mi w młodości (tak uważają dwunogi) - a ja wiem, że nie żadne zabiegi - po prostu, jak każdy arystokrata jestem nadzwyczaj dobrze wychowany, i wszystko na ten temat!

26 marca 2015

Przedświąteczne porządki

pisanka a'la kot
Znowu idą Święta! Tym razem ma być jakaś Wielka Noc i jakiś Dyngus. Co to takiego jest, zapytam wieczorem Bieluszki - na pewno opowiem, co się dowiedziałem...
Motyla noga, dwunogi mają tych świąt bez liku: to już drugie ważne święta w moim życiu, a przecież jeszcze były po drodze: Dzień Kota, Dzień Kobiet i Dzień Drzemki w Pracy. Dodatkowo dwunożni codzień rano powtarzają: "dzieńdobry!", a gdy zapada ciemność - "dobranoc!" Więc zapewne każdy świąteczny dzień jest jeszcze lepszy!
Podobnie jak i poprzednio, Pan nabrał werwy w porządkach. Tyle, że przeniósł się z tymi porządkami na teren dla mnie niedostępny: wraz z Dominiką krzątali się po podwórku, coś tam zamiatali, taszczyli jakieś ciężkie czarne wory, a potem napychali inne, zielone worki gałęziami. Dominika ponadto wkładała w ziemię różne zielone kłębki albo taką drobnicę, jak piasek - u dwunogich to się nazywa "siew" albo "sadzenie" (Pani uważa, że Dominika jest najlepszą ogrodniczką). Wydaje mi się, że ja też byłbym dobrym ogrodnikiem - uwielbiam kopać i grzebać! Mogłem tylko obserwować to wszystko pilnie zza szyby, nie pozwalają mi wyjść na taras, boją się, że pójdę gdzieś sobie i coś się ze mną stanie... A psy zostały dopuszczone bliżej, do kibicowania przy tych pracach ogrodowych. Chili nawet nasikała na świeżo zasiane - ciekawe, co tam wyrośnie?
Ach, jeszcze w ramach tych porządków znowu mi obcięli pazury. Nie przejmuję się tym - odrosną mi niebawem z powrotem...

12 marca 2015

Szczepienie

Hej, czytelnicy! To ja, Bolesław Kotek! Jutro Pan ma mnie zabrać do tego miłego gościa w białym płaszczu - i podobno mam zostać zaszczepiony, czy jakoś tak. Nie wiem, co by to mialo znaczyć? Z kim mnie zczepią, i czy to będzie połączenie rozłączne? Pan wspominał też, że być może pojedziemy we troje z Chilusią, ale to chyba nie z nią mamy się szczepić... Odkryłem, że uwielbiam podróżować, w kuszetce z brązowego płótna, z gustownymi, błękitnymi lamówkami. Budka ma dwa okienka, więc widzę wszystko, co mijamy po drodze. Może zostanę globtrotterem?
a za oknem wolność...

W czasie, kiedy Państwo oglądali film, spałem z całej siły. Przyśniło mi się, że cały zaszczepiony wychodzę na podwórko: psy kroczą dumnie po obu stronach, pokazują mi wszystkie zakamarki, miejsca do obsikiwania i punkty widokowe do obgadywania dwunogów. I teraz ja obejmę w posiadanie całość naszej rezydencji - zasadzę słupy graniczne, a przynajmniej je podleję... Ciekawe, czy sen się spełni?

22 stycznia 2015

Jak by się tu ustawić?

Podłogi i schody mam już opanowane. No, wszystko co płaskie w zasięgu łap, nawet ten obszar na stole. Wieczorami, zamiast dostojnie zasnąć, skaczę po Panu kulącym się pod kołderką - taką mam ścieżkę zdrowia. Fajne są te zabawy, ale pomału zaczynają być nudne. Teraz to ja chcę poznać tajniki pionu...  
Dziś na ten przykład stojąc na tylnych łapach (stanie na przednich wychodzi mi słabo), zabawkę zdjąłem z firanki, dekorację świąteczną. Trochę się przy niej napracowałem, aż rozmontowałem... Pan mnie potem rugał i nawet zamachnął się na moją godność kocią zwiniętą w rulonik gazetą... Z Bieluchem się mocujemy na stojaka, choć jeszcze nie jesteśmy równi... Rano w łazience stoję i przyglądam się na jakiegoś płaskiego drugiego identycznego jak ja (na ścianie tylko w jednym miejscu go spotykam) - on mnie małpuje! Za telewizorem wisi taka ruchoma ściana, Państwo  nazywają toto zasłona - ech chyba któregoś dnia spróbuję wspinaczki (na samą myśl o tym czuję dreszcz podniecenia, od wąsów do ogona)... Mniej więcej domyślam się, co Felicja miała na myśli, miaucząc o drzewie i ptakach na gałęziach - czy doznam kiedyś tej rozkoszy? Państwo odpędzają, pilnują, żebym nie zbliżał się do wyjścia - a psy odwrotnie, wręcz nakłaniają do chodzenia na siku.

27 grudnia 2014

Święta, święta i... po świętach

Ech! Miałybyć te święta taaakie długie, a tu ot, jak ogonem machnął: kolacja wigilijna przeciągnęła się blisko do północy, a potem dwunodzy wcale nas nie słuchali, tylko pobiegli do kościoła na "mszę". Więc i my, nic nie mówiąc, zaszyliśmy się w swoich legowiskach. Następny dzień też wcale nie jakiś tam odmienny, przynajmniej dla mnie. Trochę pospałem u Państwa w pościeli, potem zjadłem sucharków, poganiałem się z Bieluchem, popiłem mleka i znowu pospałem. Normalka! Codziennie tak robię, więc nie widziałem żadnej różnicy. Dopiero wczoraj z okna dojrzałem coś dziwnego - z góry spadało takie coś białawe, jakby ktoś mlekiem sikał. Od Bielucha dowiedziałem się, że to jest "śnieg", ale nie wiem nadal, do czego on służy, bo Państwo nie wypuszczają mnie za "drzwi". Czy on spada tylko na święta? Z czego jest zrobiony? Felicja mówiła, że jest "zimny"...  
Kolejny dzień identyczny do poprzednich - co te dwunogi widzą w tych świętach? Przereklamowane! Fakt, odwiedził nas jeden inny, mniej znany człowiek, ale zabawa z nim taka sama, jak z Państwem - a to go zębami za palec, a to pazurkami gdzie bądź! Dosypał mi sucharków, więc chyba jest "dobry"... Państwo orzekli zgodnie, że urosłem. Pewnie to od tego "śniegu"... Ciekawe, jak długo rosła Felicja? Czy będę kiedyś taki, jak ona? Od tych pytań mąci mi się w głowie - pójdę, pobawię się z Chili.