Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nogi. Pokaż wszystkie posty

01 czerwca 2016

Nogi naszego Pana

na każdą okazję?
Nasz Pan, po powrocie ze szpitala, kiedy chodzi, oprócz swoich nóg używa dwóch dodatkowych! Ba, ma co najmniej trzy zestawy dodatkowych nóg - dwa metalowe i jeden drewniany! Cóż, może mądrości życiowej nabrał, bo przecież my mamy cztery od urodzenia i tylko wtedy stoimy stabilnie... A nie od dziś wiadomo, że zwierzęta które muszą chodzić na dwóch nogach to tylko artyści cyrkowi, z jednej strony popędzani batem, a z drugiej zanęcani smakołykiem odległym...
Niemniej - trochę się boję tych dodatkowych Pańskich kończyn - tylko patrzeć, jak będzie za mną chodził po dachu, wskoczy na drzewo, a może nawet zapoluje na ptaszka? I psy także nie są zadowolone, gdy Pan człapie, podzwaniając metalowo... A co będzie, kiedy zechce używać naraz wszystkich? Znów będzie ponad nami górą, ośmiokopytnik jeden!

16 kwietnia 2015

Obdukcja

Lecę gdzie chcę!
Gwoli wyjaśnienia zainteresowanym i współczującym: nic mi się nie stało, bo ja fruwam ponad przepaściami! Upadek wręcz mnie wzmocnił - teraz kombinuję, jak wskoczyć na witrynkę w salonie albo na górny rząd szafek w kuchni. Już swobodnie wchodzę do kabiny prysznicowej, do wanny - tylko do sedesu mam wstręt od czasu niechcianej kąpieli. Kiedy już wypuszczą mnie na podwórko i nie będą wciąż chuchać na łapy, wlezę na to drzewo, co na sąsiedniej działce rośnie, i skoczę z samego czubka, lepiej niż na bungee!

21 lutego 2015

Stepowanie na czterech kończynach

ten gość przylatuje codziennie!
To znów ja, wasz niestrudzony grafoman Bolek! Mówią wszyscy, że jestem jakiś dziwny... Chodzi głównie o to, że głośno się przemieszczam - ale nie śpiewam maszerując, tylko idąc tupię (podobno głośniej od jeża)! Oglądałem zza Pana pleców jakiś klip, gdzie pewien dwónóg tupał do rytmu - i wszystkim się podobało! A kiedy ja idę - to źle... Kiedy bawię się na pięterku, to wszyscy słyszą, że tam jestem (uwielbiam tam biegać i skakać po łóżkach...). 
Fakt, Felicja płynie na swych łapkach jak zjawa nawet po schodach, a ja mam jakieś dębowe kulasy, pewnie z tego mojego pirackiego trybu życia... 
Z drugiej strony może dobrze, że słychać, kiedy Bolo się zbliża? Przy mnie ptaszki będą bezpieczne, i Państwo nie będą mieli powodów do krzyku, jak wtedy, gdy Felicja upolowała sikorkę? Wciąż dręczą mnie jakieś dylematy - jestem takim kocim filozofem, jak dwunóg o nazwisku Ludwig Wittgenstein. Ale potrafię też przemknąć się cichutko, zwłaszcza gdy czuję pyszne jedzonko...