Pokazywanie postów oznaczonych etykietą waga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą waga. Pokaż wszystkie posty

13 lutego 2016

Grubas Bolesław

To nie ja, never!
Pan mnie zważył (brutalnie wziął pod pachę, stając na wadze) i okazało się, że mam w sumie 3 kilo i 33 deko - trochę w tym waży obróżka i dzwonek, więc pewnie sam mam 3,30... Ach, gdzie te czasy, kiedym chuchrem był mniej niż kilowym - Pan mną ocierał pot z czoła niczym szmatką... Jak mawiał jeden młody piłkarz z rodziny Państwa, kiedy przytył dwa kilo - wreszcie jestem grubasem! Żeby było sprawiedliwie, Pan tak samo zmierzył tuszę Chili - ale jaja, ona waży tyle samo! Państwo się tym bardzo zmartwili - pieseczek nie może być taki opasły... Bo Chilusia wygląda, jakby wciąż była najedzona - nie lubi wychodzić na spacery, woli drzemać wciąż w swojej budce z różową kokardą. Ale Pani zapowiedziała zmiany - codzienna przebieżka wokół komina ma być obowiązkiem... Zobaczymy, jak sporty wpłyną na posturę Chilusi? Ja tam biegam gdzie mogę, wspinam się na drzewa i zeskakuję z nich, uprawiam przełaje. Tylko pływać nie próbowałem - ten element wieloboju nie jest dla kota! 

26 maja 2015

Kocia KSW

siedzę w ringu - przed walką...
Kilka dni temu intensywnie trenowałem kocie kung-fu - wystarczyła chwila nieuwagi i otrzymałem wieczną pamiątkę - lewe ucho jest na koniuszku naddarte... Piekło, och piekło - ale Pan zalał mi sprawdzonym panaceum na rany - zielonką, i ból minął. A dziś stoczyłem walkę o swój Gwiaździsty Pas - w naszej kociej Konferencji! Mimo przyciętych pazurów (przez Dominikę) radzę sobie doskonale! Przeciwnikiem był jakiś bezdomniak, ale wypasiony, pasiaty kocur z blokowiska. Ale mu pogoniłem kota! Potem psy uroczyście wprowadziły do domu Państwa  mnie, zwycięzcę pojedynku - kroczyłem dumnie, z wyprężonym ogonem. Przyniosłem też psom najświeższe wieści zapachowe - wąchały w ekstazie woń sukcesu! Już mi teraz żaden czterołap nie podskoczy, przynajmniej z tych, które znam. Nie zarzekam się, że pokonałbym Pipi albo Romana - to nie moja klasa wagowa... 

09 lutego 2015

Idzie wiosna!

Czy te oczy mogą kłamać?
Wczoraj Pan mnie zważył: któżby przypuszczał, że od tych sucharków i mleka coś takiego się we mnie rozrośnie - jestem większym kotem i cięższym znacznie! Już mam drugą cechę z numerem: żyję ponad trzy miesiące i ważę dwa całe kilogramy! Ciekawe, co jeszcze mi się przytrafi - podobno niedługo ma przyjść miesiąc zwany marcem. I ten marzec ma coś wspólnego z kotami... Ale kiedy pytam Felicji, tylko się pod wąsem rumieni i mówi, że kiedyś, jak dorosnę, to się sam dowiem... A czemu nie teraz?
Może w tym marcu pozwolą mi wyjść na taras albo i dalej, na podwórze. Póki co, tylko przez okno mogę popatrzeć, jak Chili z Bieluszką harcują tam, pod płotem - a mnie zazdrość skręca w obwarzanek! Tam, na podwórzu różne krzaczki nęcą mnie, kiwają do mnie przyjaźnie gałązkami - a w domu naraziłem się Pani, kiedy chciałem pohuśtać się na gałęziach Jej ulubionego kwiatka doniczkowego (trochę za bardzo się pohuśtałem i kwiat się popsuł...) Na szczęście nie jestem takim zupełnym wandalem, jak siostry i bracia Bieluszki, którzy Pani ogryźli buty i wyheblowali na okrągło nogi stołu (było ich tylko pięcioro, a Państwo wspominają całą hordę szczeniaków...). Czasem tylko coś spadnie, kiedy spaceruję po stole, ale to niechcący, naprawdę! I w związku z tym nie pozwalają mi wyskakiwać na stół - a ja tak nie lubię tras przyziemnych... Taki ze mnie skoczny Bolek!