Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saba. Pokaż wszystkie posty

01 marca 2021

Zakochana jestem?

Ma się te plecy!
Hau, hau! 
Och, dorwałam się do panataty ucha - nie tylko ta Felka będzie mu szeptała! Muszę przyznać, że mimo wszystko jest fajna dziewuszka z tej Feli - mimo że nie lubi kaszy ani żucia gnatów, to lubię ją wziąć potarmosić! Pantata z paniąmamą mówią, że zakochałam się w kocicy. Ale jak to? Przecież to dziewczyna, jak ja - czy mogłybyśmy się kochać?
Ja tylko pilnuję jej w dzień i w nocy, żeby jej się nie zachciało potruchtać do mojego legowiska. Już i tak tam ciasno, odkąd Chili zaczęła w nim sypiać... Muszę też nadzorować Felicjańskie spacery po kanapie i fotelach, a nade wszystko nie pozwalać jej pić wody z sedesu! Mówię Wam, to nie jest miłość, tylko ciężka harówka... Ale co tam, lubię tę robotę!
 

13 lutego 2021

Jak sie kocha kota?

Święta Fela?

MiaU!
Mówiłam Wam, że lubię tych moich dwu- i czteronogich? Oni też mi okazują należną miłość, szacunek i uwielbienie! Pan stara się mi przypodobać, jak tam umie: a to podsypie chrumstactwa, zabawkę jakąś mi podsunie, kuwetkę oczyści, pogłaszcze i pozwala spać w swoim legowisku... Pani także mówi mi: kici-kici (to chyba po dwunogiemu znaczy "kochana Felicja") i pozwala leżeć koło siebie. A jeśli idzie o czterołapy, to Sabina - czarna olbrzymka zakochała się we mnie na zabój. Dopóki nie zejdę z wyżyn sypialni, piszczy jak szczeniaczek... Gdy tylko pojawię się w jej zasięgu, natychmiast okazuje mi swoje uwielbienie: chodzi za mną, liże mnie po głowie (to akurat jest słabe - muszę się natychmiast umyć po tych, hehehe, całusach...), pozwala mi pić ze swojej michy i wpatruje się we mnie jak w obraz. Chyba wie, że to my, kocice - byłyśmy dla tych egipskich fellachów czy nawet faraonów boginiami i trzeba było nas czcić!

A podobno jutro jest Dzień Zakochanych - więc pozwolę Sabie na jakieś pieszczoty, niech się psina cieszy!

31 stycznia 2021

Kto i co jada - Felicja opowiada!

Reakcje na ludzkie jadło...

Dziś Wam powiem o jedzeniu, bo to ważna rzecz w życiu - je się po to, żeby żyć! Chociaż niektóre dwunogi odwracają to stwierdzenie i mówią że żyją po to, aby jeść! Ale nie będę rozważać pomysłów ludziów - najważniejsze są nasze żołądki...

Te psiostry czarnej maści - Chili i Sabina, to oprócz swojego uwielbiają jedzenie dwunogów! Mięso, owoce, warzywa - wciągają praktycznie bez wyjątków. A przecież ich pantata ma dla nich specjalny rodzaj chrupadła - osobny dla Chili i osobny dla Saby. Patrzę na ichni apetyt ze zgrozą - mój człowiek daje mi chrupiące granulki tak pyszne, że z nikim bym się nimi nie podzieliła! Wspólną mamy tylko wodę (chociaż mam także własną, zawsze pełną miseczkę). 

Owszem, zdarzy się czasem, że zatopię zęby w pokarmie dwunogów - ale to bardziej z ciekawości, czym smakuje to, co tak radośnie zajadają. I powiem Wam - wcale to nie jest takie dobre, jak wygląda. Sto razy wolę swój granulat, niż frykasy z pańskiego stołu!

21 stycznia 2021

Na nowej placówce

myślę, więc jestem!

 Od kilku dni zataczam coraz szersze kręgi wtajemniczenia - zwiedzam te moje nowe lokum. Tyle tutaj nowości! Byłam już w łazience i na parapetach w kuchni, i na szafkach a nawet na stole - ale najbardziej lubię leżeć na moich ludziach. Obok Pani albo na Panu. Jeszcze dwa miejsca mi zostały - budka Chili, tej małej psiostry i rezydencja z wzorem w łapki - królestwo Saby. Tam to chyba nie pójdę zbyt szybko, chociaż Sabina wciąż trzyma nade mną kuratelę: chodzi za mną prawie wszędzie (nie umie po schodach, więc mogę się od niej odseparować), wpatruje się jak w obraz (to akurat jest miłe), a i nierzadko wyliże mi głowę, fuj! No kto to widział - lizać kota? Sama umiem umyć sobie to i owo!

09 stycznia 2019

Jak się woła na psa?

leżę i myślę...

Pamiętacie? Na początku byłam Chiarą czy jakoś tak. Potem Pantata z Panią wzięli mi i dali nowe imię - po prostu zmienili jedną literkę i wyszła z  tego Kiara. To nazywanie też się nie przyjęło... Inne dwunogi sugerowały nazwanie mnie imieniem dawno odeszłej psiostry - niejakiej Koko. Ale ja nie chciałabym być kimś innym! Zatem dostałam zupełnie nowe, nieużywane przezwisko, i potem przez dłuższy czas byłam Kiką. Powiem szczerze, że podobała mi się ta nazwa, bo brzmiała w moich uszach odgłosem spacerów i zapachem zrobionych kółek wokół wybiegu, z psubratami i psiostrami... Ale dwunogi nie mogą żyć, jak czegoś nie zmienią - więc ochrzcili mnie po raz kolejny. Teraz (i chyba na dłużej) jestem Saba! Ciekawe, czy Pantata także zmieni swoje zawołanie? Jakby co, dowiecie się!