Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łakomstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łakomstwo. Pokaż wszystkie posty

16 lipca 2016

Poznacie po owocach...

ukochane jadło Chili
Oto znów ja - Bolesław, niestrudzony grafoman internetowy! Mam ból głowy, tyle tematów wokół - od którego zacząć? Może od owoców - podobno ten czas teraz dwunogi nazywają latem, a czasem "sezonem ogórkowym"... Z tymi ogórkami to akurat prawda, bo moi Państwo wciąż pchają takie zielone balaski do słoja, zalewają jakąś miksturą, a potem wyjmują po jednym albo dwóch i jedzą. To nosi nazwę "małosolny" - a czy widział ktoś dużosolnego? Podobno Pan raz zrobił taki przetwór na zimę, co pochłonął wszystką sól domową - wbrew Pani wskazówkom... 
Ja nie jestem owocożercą - wystarczą mi moje sucharki i saszetki (och, motyla noga, tak - pokochałem saszetkowe dania!). A Chili to może jeść wszystko, jak leci! Uwielbia śliwki, jabłka, pomidory, czereśnie, winogrona (winogron jej absolutnie nie wolno, ale zjadłaby każdą ilość), arbuzy, melony, awokado, kaki, kapustę, paprykę i jeszcze milion innych, nieznanych mi z nazwy płodów rolnych. Nauczyła także Bieluszkę - teraz wespół wsuwają czereśnie, jabłka i śliwki, złasowane od Pana! A ponieważ chwilami jest gorąco, to i lodem nie pogardzą, a nawet sorbetem lub mrożoną kawą, fuj!!! 

08 lipca 2016

Dieta dla niezdrowego

chcę więcej pyszności!
Wasz konfident Bolek się melduje, znowu Was będę zasypywał wieściami z życia naszego stada!
Dzisiaj opowiem o pysznościach, które nasza kochana Pani podaje Panu - głównie o galarecie z dużą ilością mięska, drżącej jak osika albo przestraszona mysz, pachnącej narkotycznie i zimnej jak nogi martwego kota Eskimosa... Bo owo danie jest podobno wręcz niezbędne do prawidłowego wyleczenia uszkodzeń kości i stawów! 
Dlatego nasz Pan, poszkodowany w wypadku, obżerał się tym specjałem, wygotowywanym ze świńskich kończyn... 
A ja, kiedym doznał kontuzji łapy - również otrzymałem porcję takiej śliskiej potrawy. Och, pachniała mi potem noga - nie, nie potem, tylko jedzeniem... Ta potrawka dla mnie mieszka w takiej torebce - po przełożeniu do miski pochłaniam ją błyskawicznie! Motyla noga! Szkoda, że goi mi się moja rana, już chodzę zwyczajnie, na czterech - bo i kończy się zapas galaretowatych saszetek... Powiem Wam w tajemnicy - za takie wspaniałe żarcie dałbym sobie połamać wszystko, łącznie z ogonem!