Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty

22 kwietnia 2019

Wielkanoc, dużydzień...

relaks za domem

Hau-hau! 
Witajcie, dwunożni!
Dziś szczekam do Was z daleka od naszej chaty - Pantata z Paniąmamą załadowali nas do auta, wraz z całym naręczem przepyszności słodkich i nie, przygotowanych przez Panią dla całej hordy dwunogich (Państwo na taki tłum mówią "rodzina") - i pojechaliśmy gdzieś, na koniec świata (tam byłam już ze dwa razy!) - do miejsca o obiecującej nazwie "Jeziórko". Bo to, uważacie, mają być jakieś tam rodzinne Święta! Jedzenie było faktycznie, odświętne - jakieś pachnące gnaty, skórki z kiełbasy i chrupki. Udało mi się też upolować kawałek jajka, które spadło ze stołu...
Okazało się, że teraz nie było dla mnie miejsca do kąpieli, bo to maleńkie jeziorko było prawie puste! No, ale za to dwunogi dziś rano polewały się wodą z butelek, sikawek i wiader i nawet im to sprawiało przyjemność (zwłaszcza gdy udało się oblać kogoś innego)... Mnie to wcale nie bawiło, więc przyglądałam się wespół z psiostrą Chili ze stosownej oddali, chociaż mimo wszystko zostałyśmy ochlapane, fuj! Wreszcie harce ustały, a Pantata wyszedł z nami na tyły domu, i tam wygrzewaliśmy swoje wilgotne ciała w promieniach słońca. Pantata chciał nam pyknąć kilka fotek, więc pokazałam, jak mi dobrze leżeć na tej trawce. I jak myślicie - ładnie leżę?


25 grudnia 2016

Święta bez Bolka

Zapóźniłam się w pisaniu, że uch! Ale z drugiej strony - kto to widział, by pies pisał pamiętniki? Oczywiście, zdarzają się wyjątki, a nawet słyszałam w pudełku zwanym radiem, że jeden dwónóg czytał pamiętniki Paska - to by znaczyło, że przedmioty także umieją przemawiać. Do mnie jeszcze bardziej od miseczki, przemawia zapach kiełbas albo kotletów - to jest naukowo udowodnione!
W domu nastał czas Bożonarodzeniowy - Pani i Pan sprzątali swoje legowisko, szykowali przeróżne pyszności. A potem zapakowali mnie w budkę, Bieluszce powiedzieli "Adieu!" i jak zwykle, pojechaliśmy obchodzić te narodzenie... W nocy, o północy, kiedy szykowałam się coś powiedzieć Państwu w ich narzeczu, poczułam Bolkową woń... Ale to było tylko mgnienie - zapach splątał się ze smażoną rybą. 

02 stycznia 2016

Nowy Rok Bolesława

Nie nabyliśmy się długo sami z Bieluszką, w te Święta! Nawet nie miałem czasu solidnie się pobyczyć w łożu moich Państwa - a już chrobotał w zamku klucz... Chilusia mi wszystko opowiedziała: że byli w wielkim domu Rysia, brata naszej Pani, że jedli przeróżne pyszności, przygotowane przez Urszulę i Monikę, że znów Chili spotkała się z Pipi, i że jeszcze sto innych wiadomości mi przekaże, ale teraz musi odpocząć! I nawet nie zdążyła mi na ucho powiedzieć połowy z tych psich wieści z dalekiego świata, gdy znów coś zaczęło się dziać!
to ja wymyśliłem, sam!
W tym płaskim pudle, na które państwo wciąż patrzą, ciągle grała jakaś kocia muzyka! A Państwo wcale nie zamierzali się położyć - przecież nie pójdę sam do wyra, pomiędzy Panią a Panem leżenie to dopiero rozkosz! No to siedzieliśmy, słuchali, pogryzali a to sucharka, a to coś ze stołu Państwa... Kiedyś przecie skończy się to porykiwanie szarpidrutów...
Intuicja mnie nie zawiodła - mniej więcej w tym samym czasie, gdy parę dni temu używaliśmy z Bieluszką słów wytwornych, ludzkich - muzyka przycichła. No i dopiero się zaczęło! Rakiety, sztuczne i prawdziwe ognie, petardy i diabli wiedzą co jeszcze - wystrzeliwało ze wszystkich stron, tworząc piękne, chwilowe obrazy! Wprawdzie Państwo narzekali, że ten dwunóg, co im postawił bloczysko tuż pod oknami, pozbawił ich najważniejszych doznań estetycznych, ale i tak było na czym oko oprzeć... Po zakończonej kanonadzie Państwo w końcu poszli do sypialni, a ja wymyśliłem takie życzenia...

17 listopada 2015

Listopad - mój miesiąc

Siędząc na ciepłym parapecie w kuchni, myjąc sobie lewą łapę pomyślałem, że listopad będzie moim ulubionym miesiącem! Bo po pierwsze - zaraz na początku są święta, zawłaszczone przez dwunogich, chociaż na pewno wśród nas, kotów też był niejeden święty! Po drugie - moi imiennicy, że wspomnę choćby generała-patrona nieodległej uliczki, przeważnie rodzili się jesienią. I co ciekawe - sporo mam imienników wśród znakomitych żołnierzy, ba nawet wojowników! Zatem nie dziwi fakt, że sprytnie kalkulujący dwunodzy urządzili sobie w listopadzie kolejne święto - Dzień Niepodległości! A w tym dniu to wręcz nie wypada poruszać się inaczej, niż paradnym marszem, pobrzękując ostrogami... No, mnie zasadniczo brzęczy tylko dzwonek pod brodą, jak stalowy krawat - ale gdy schodzę w domu ze schodów, to jakbym szedł defiladowym krokiem, w podkutych butach - z lubością wzniecam ten hałas! 
Za oknem znów ptaszków gromada przefrunęła - patrzyłem za nimi tęsknie - ech, szkoda, że nie umiem fruwać, jak kolejny mój imiennik - razem byśmy zapolowali na tą bandę ćwierkaczy!

07 kwietnia 2015

Wielka Noc Bolesława

jajo dla podróżnych...
Ach, ta Wielkanoc! Prawdę mówiła Bieluszka, że to będzie przeżycie - moja noc zaczęła się sobotnim popołudniem, a skończyła poniedziałkowego wieczora - sami przyznacie, że jeśli nie wielka, to spora... Dla dwunogich to były doznania religijne, najważniejsze w roku liturgicznym. A dla nas, czterołapów - czas relaksu... Państwo zapakowali do autka różne wiktuały i ubrania, a na koniec pobrali Chilusię, wraz z jej domkiem i gdzieś pojechali... Nie wiedziałem, co to za praktyki, dopiero kiedy Bieluszka przyszła, bez bojaźni wskoczyła na kanapę, potem na fotel i znów na kanapę, i wyciągnęła się jak długa, zrozumiałem, że dom jest tylko nasz! Będę mógł spać na Pani miejscu w łóżku, na poduszce, na kołdrze i pod kołdrą, będę mógł stać albo spać na stole kuchennym bez strachu, że przyjdzie któreś z Państwa i zakrzyknie: Apsik! Gdybym był Kotem w Butach, mógłbym też nie zdejmować obuwia i chodzić w nim nawet po kuchennym blacie - po prostu niczym nie skrępowana wolność nas dopadła! 

26 marca 2015

Przedświąteczne porządki

pisanka a'la kot
Znowu idą Święta! Tym razem ma być jakaś Wielka Noc i jakiś Dyngus. Co to takiego jest, zapytam wieczorem Bieluszki - na pewno opowiem, co się dowiedziałem...
Motyla noga, dwunogi mają tych świąt bez liku: to już drugie ważne święta w moim życiu, a przecież jeszcze były po drodze: Dzień Kota, Dzień Kobiet i Dzień Drzemki w Pracy. Dodatkowo dwunożni codzień rano powtarzają: "dzieńdobry!", a gdy zapada ciemność - "dobranoc!" Więc zapewne każdy świąteczny dzień jest jeszcze lepszy!
Podobnie jak i poprzednio, Pan nabrał werwy w porządkach. Tyle, że przeniósł się z tymi porządkami na teren dla mnie niedostępny: wraz z Dominiką krzątali się po podwórku, coś tam zamiatali, taszczyli jakieś ciężkie czarne wory, a potem napychali inne, zielone worki gałęziami. Dominika ponadto wkładała w ziemię różne zielone kłębki albo taką drobnicę, jak piasek - u dwunogich to się nazywa "siew" albo "sadzenie" (Pani uważa, że Dominika jest najlepszą ogrodniczką). Wydaje mi się, że ja też byłbym dobrym ogrodnikiem - uwielbiam kopać i grzebać! Mogłem tylko obserwować to wszystko pilnie zza szyby, nie pozwalają mi wyjść na taras, boją się, że pójdę gdzieś sobie i coś się ze mną stanie... A psy zostały dopuszczone bliżej, do kibicowania przy tych pracach ogrodowych. Chili nawet nasikała na świeżo zasiane - ciekawe, co tam wyrośnie?
Ach, jeszcze w ramach tych porządków znowu mi obcięli pazury. Nie przejmuję się tym - odrosną mi niebawem z powrotem...