09 stycznia 2019

Jak się woła na psa?

leżę i myślę...

Pamiętacie? Na początku byłam Chiarą czy jakoś tak. Potem Pantata z Panią wzięli mi i dali nowe imię - po prostu zmienili jedną literkę i wyszła z  tego Kiara. To nazywanie też się nie przyjęło... Inne dwunogi sugerowały nazwanie mnie imieniem dawno odeszłej psiostry - niejakiej Koko. Ale ja nie chciałabym być kimś innym! Zatem dostałam zupełnie nowe, nieużywane przezwisko, i potem przez dłuższy czas byłam Kiką. Powiem szczerze, że podobała mi się ta nazwa, bo brzmiała w moich uszach odgłosem spacerów i zapachem zrobionych kółek wokół wybiegu, z psubratami i psiostrami... Ale dwunogi nie mogą żyć, jak czegoś nie zmienią - więc ochrzcili mnie po raz kolejny. Teraz (i chyba na dłużej) jestem Saba! Ciekawe, czy Pantata także zmieni swoje zawołanie? Jakby co, dowiecie się!

01 grudnia 2018

Zapachy, wokół zapachy...

 

Chuchnij! Piłaś?

Według tych kartek, które dwunogi zrywają czy przekładają co jakiś czas na ścianie albo w książce, to dzisiaj jest Światowy Dzień Puszczania Bąków! Uczciłam to święto nad wyraz solidnie - nawet Pantata, który jest miłośnikiem zapachów egzotycznych - kręcił nosem... Bo w misce były takie fajne ścinki z kapusty i kość szpikowa, i wątroba z martwej świni, i szyja ptaka zwanego indykiem, i skóra z dorsza - była uczta na miarę Lukullusa! Skóra z rybki została na deser i nie umyłam po niej zębów. Pewnie dlatego kadziło mi z pyska trupem... Ja sama siebie nie obwąchuję (szkoda mi nosa na bzdury!) więc opowiadam, co mówiła mi psiostra Chili. Natomiast podczas spaceru wręcz upajam się obcymi lub znajomymi zapachami: a to jakiś psubrat nasikał pod drzewem, a to ludź splunął, a to kot potrącony przez auto wyzionął ducha czy w końcu jakaś psiostra przykucnęła...
I za każdym razem jest to inna mieszanina pachnideł! Uwielbiam wąchać - czyżbym była uzależniona?

13 października 2018

Wizyta na Maszkach

Rozmawiamy z Gają...
Dziś Pantata mnie zabrał na wycieczkę, do siedliska w środku lasu - mieszka w nim ze swoją samiczką jego kolega ze szkoły (to takie miejsce, gdzie dwunogów uczą różnych niepotrzebnych rzeczy). Tam spotkałam starszą psiostrę o ksywie Gaja. Może nie wyglądało to na serdeczny dialog, ale my, czarne psy nawet bez słów czy tam szczekania umiemy się porozumieć. U dwunogów to bardzo rzadko występuje, chyba że się kochają (mówię tylko to, co słyszałam z tego czarnego, płaskiego czegoś, co dwunożni nazywają telewizorem). 
Pantata i ten jego koleś wcale na nas nie zwracali uwagi - byli zajęci swoją gadułką. To dobrze o nich świadczy - bo my, psy wcale nie pragniemy być ciągle inwigilowane... Ciekawe, czy jeszcze kiedyś raz uda mi się pohaukać z tą gładkowłosą nimfą?

01 października 2018

Redaktorka Kika

Kolegium redakcyjne
Ta moja większa, młodsza siostra Kika jest nad wyraz pojętna! Już umie powiedzieć Panu, że potrzebuje skoczyć za róg na szybkie siku... I kilka innych rzeczy umie - najtwardszą kość w zębach skruszy na pył albo wskakuje do auta Państwa jak pasikonik! 
Więc wymyśliłam sobie, że na trochę przekażę jej obowiązki literackie - na pewno szybko opanuje zasady poprawności językowej. Z tym językiem to już wyprawia takie rzeczy, o których mnie się nie śniło - z rozkoszą liże Pana po rękach, nogach a nawet czasem po twarzy! Inna rzecz, że Panu to absolutnie nie przeszkadza... 
Dziś Pan ma akurat urodziny - wiecie, jaki ten nasz Pan jest stary? Gdybym żyła tylko jedną trzecią z jego wieku, miałabym 100 lat (oczywiście, w przeliczeniu...)! Więc jemu i sobie w prezencie dam nową współpracownicę - niech się młodzież wprawia w pisaniu, a nie tylko leży na kanapie...

16 września 2018

Sercowe rozterki

organ miłości
Wczoraj albo przedwczoraj Pantata nam dał do zjedzenia taki przepyszny fragment wołu - bez żadnego tłuszczu ani żył! To mięsko nazywa się "serce" - i podobne jest bardzo z wyglądu i kształtu do takiego, wyciętego scyzorykiem przez durnego dwunoga na korze drzewa, które kiedyś obsikałam. W czasie, kiedy ja swój kawałeczek pomału żułam w zaciszu budki, a Kika swój przydział połknęła jak pigułkę - w szklanym pudełku dwunogich pokazywali jakiś "film". Było w tym filmie o dwojgu młodych dwunogów - ten samiec mówił do swojej samiczki, że kocha ją, całym sercem. Zastanowiło mnie to, bo serce to serce, takie same jest kurzecze, świńskie, wołowe (tylko niektóre mniejsze) - to i dwunogi mają chyba podobne? Ja w swoim pożywieniu nie znalazłam niczego do "kochania", chociaż uwielbiam pyszne jedzonko - więc o co chodziło tym na ekranie? Inna rzecz, że my - czterołapy, bezwarunkowo uwielbiamy nasze Państwo. I Państwo nas bardzo lubi - ale żeby łączyć uczucia z konsumpcją? Psiboże! 

05 września 2018

Pan profesor Pan

Jutro sprawdzian!
Mniejsze, młode dwunogi zakończyły podobno czas wypoczynku i znów chodzą do jakiejś tam szkoły. Tam ich podobno uczą starsze dwunogi - jak wyciągać pierwiastek, z czego składają się kamienie, gdzie się stawia przecinek albo w którym miejscu jest najwięcej tego, co niby jest cenne... 
Nas takie sprawy wcale nie interesują - ale w naszym stadku nauka jest niestety także obowiązkowa! Państwo wciąż nas strofują (głównie młodocianą moją siostrę przyrodnią, Kikę), czasami nagradzają i ciągle sprawdzają, czy pamiętamy to, co kiedyś ktoś nas nauczył.
Ja najlepiej umiem spać w budeczce i szczekać na kolegę naszego Pana, niejakiego Zenka. I jeszcze umiem prosić o coś pysznego, co tam Państwo jedzą, czego by nie jedli - śledzie, zupę grochową czy lody... 
Co do Kiki, to nauczyła się już leżeć na kanapie i przymilnie lizać ręce Pana. A skąd wiedziała, jak zakraść się chyłkiem i pogryźć buty Państwa niepostrzeżenie, acz dotkliwie? Kto ją wyszkolił z metod zakopywania kości pod drzewami? Dobrze, że wie, gdzie się robi siku! 
Nasz Pan wciąż jej tam mówi, co wolno a co nie wolno. Czasami to się sprawdza, ale częściej Kika zapomina, czego znów tam nie wolno. I nauczanie trwa i trwa - może kiedyś zapamięta? Dobrze, że Pan jest łagodny i nie naucza batem!