17 czerwca 2017

Jaśnie pan Matrix - mój kolega

Razem z Państwem pojechałam na to miejsce przy lesie, które dwunogi nazywają "działką". Nie uściślają, czego to jest fragment... Już wcześniej poznałam to cudowne miejsce z mnóstwem zapachów. Więc obwąchałam stare i nowe rzeczy, a potem zajęłam pozycję obserwatorki na granicy światów.
Książę Yorku
Oczywiście, wszyscy przechodzący drogą obok to wrogowie! Każdemu się dostało za pomocą mojego szczekania. A jeden miły gość - przechodził z psem podobnym do Buni, tylko o wiele żwawszym. I Pan go wciągnął razem z jego dwunogiem za bramkę... Ach, przełamałam wrodzoną nieufność i dałam się powąchać! Pieseczek też przyniósł ze sobą wiele nowych wrażeń węchowych. Okazało się potem, że ów przemiły kawaler ma na imię Matrix, że jego Państwo mają swoją "działkę" nieopodal, w tej samej wiosce i nawet w mieście także nie dzielą ich ogromne dla psich nóżek odległości! Matrix spodobał mi się także z tej przyczyny, że nienachalnie mnie adorował. Bo my, meksykańskie księżniczki starożytnego rodu Chichuachuów powinnyśmy obnosić się dumnie. A ów kolega - także jest utytułowanym hrabią, pochodzącym z Yorku. My, arystokracja, odnajdziemy się wszędzie!  

11 maja 2017

Pan Szczurek

nieproszony gość
Witajcie, tropiciele historii najnowszych! Och, miałam ci ja się - zastępując wciąż nieobecnego Bolka... A było to mniej więcej tak: w zimie Państwo na wyścigi dokarmiali ptaszki. Podsuwali im a to słoninkę, a to ziarenka dyni tłuste i suche, orzeszki ziemne (ale wisiały w powietrzu!) i słonecznikowe prażuszki. Ptaki to znane niechluje - zje taki dwa ziarnka a dziesięć rozrzuci. Więc te niezjedzone spadały na ziemię. A tam czychał mieszkaniec podpaletowej ciemnicy - czterołap podobny do myszki, tylko taki jakiś większy...
Zima odeszła, i myślałam, że wraz z nią odszedł ten głodny stworek. Penetrując podwórko odkryłam, że nadal tam mieszka pod worami z węglem. I nic sobie nie robił z mojego szczekania, żeby sobie poszedł - głuchy albo cham! I jednedgo dnia, wykorzystując moją nieuwagę - zakradł się do naszego domku. Wlazł oczywiście tam, gdzie nie mogłam do niego sięgnąć - pod szafkę kuchenną. Żuchlał bezczelnie jakieś okruchy, co Pani wypadły albo Panu... 
Na moje wrzaski Państwo zareagowali, ale z opóźnieniem. Pan nasypał na talerzyk takich różowych chrupków i posunął głęboko, pod szafkę. Ten paskudnik najpierw obwąchiwał długo przekąskę, ale w końcu zjadł. Na drugi dzień zobaczyłam, że wygląda, jakby się czymś zatruł - już nie był taki hardy! Próbowałam go wydostać spod szafki - bezskutecznie. Dopiero na następny dzień, kiedy był już całkiem słaby, udało mi się go chwycić za ogon! Dumna, przyniosłam Panu świeże mięsko. Pan niestety, nie skorzystał z okazji, i nie zjadł zdobyczy. Wyrzucił szczurze truchło na dach garażu, gdzie spożyły go sroki. Tak zamknął się krąg łańcucha pokarmowego.
Państwo potem nazywali mnie szczurołapem - za co???

21 kwietnia 2017

Wiosenny pedicure

Zimowe dni odeszły do lamusa, razem z ciepłymi skarpetami Pana. Och, cóż ja będę teraz nosić do budki? Tak było cudownie całą noc upajać się ich wielko-Pańskim zapachem... Pan je potem zabierał i nasuwał na stopy. Ale po co? Ja ani Bieluszka (nie wspominając Bolesława!) przenigdy nie włożyłybyśmy takich ochraniaczy - w takim czymś nie czuje się gruntu pod nogami! Ale cóż, nie od dziś wiadomo, że dwunogi to dziwacy!


A najważniejszy nius dopiero się czai - jak przesadnie ostrożny gazeciarz: Pan zabrał mnie do jednej przyszywanej cioci, co podaje pigułki, zastrzyki i krople różnym czterołapom. Podobno i bykowi daje radę! Dziś jednak nie mieliśmy uczestniczyć w krowich zawodach, dziś ja byłam numerem jeden.  Stanęłam na stole, a ta piekielna cioteczka bez pytania mnie o zgodę, w trymiga poobcinała mi pazurki! Mówię wam, poczułam się jak księżniczka, co w końcu mogła zdjąć szpilki. Ooooch, jaka rozkosz!
Państwo robią sobie to sami - tylko że mają o połowę nóg mniej. Trudno - przez to nie mają tylu radości...

15 marca 2017

Idy Marcowe

Och, ledwo się machnie ogonem, a czas przyspiesza! Rok temu to co ładniejsze kotki z okolicy zabiegały o Bolkowe względy, wymiaukiwały mu samby przed rozstaniem... A dziś co? Już połowa miesiąca, a nikogo nie słychać pod oknem. Nawet nikt się nie skrada! Tak się toczy historia. 
Ech, co tam rozpamiętywać zamierzchłe czasy! Już mało kto pamięta, co było w misce na kolację, więc cóż tam jakieś Cezary sprzed wieków? Niech się o tym martwią łysi dwunodzy, naukowcy lub szarlatani...

23 lutego 2017

Wyżerka z doskoku

sroczka
To nie do opisania, co się wyprawia w świecie ptaków! Dla przypomnienia - to takie małe skoczne i szybkofruwne dwunogi, którym bliżej do nas, niż ludzi... Otóż te kolorowe ptaszki tylko tak dla niewprawnego oka wyglądają dystyngowanie.
W rzeczywistości - większość dnia spędzają na gorączkowym poszukiwaniu czegoś na ząb, przeważnie w pobliżu śmietnikowych altan, co plasuje ich w roli meneli...
sójka
Ponieważ nasi Państwo mają miękie serduszka, pomagają tym skrzydlatym dwunożkom, jak umieją. Na wystających tam i ówdzie patykach, kratach i rurkach wieszają słoninowe sople. Sama bym tam pofrunęła, chociaż nie mam skrzydeł, za takim specjałem! W przemyślnie podziurawionej rurze zalega mieszanka ziaren, wymłóconych pracowicie przez Panią. W skorupie z megaorzecha jest tłusta zakąska. Nic dziwnego, że w pustawym zimą powietrzu podwórka od rana słychać nawoływanie sikorek, gołębi, srok, rudzików, sójek, mazurków a nawet kawek - "Chodźcie tu, coś sobie dziabniemy!"

25 stycznia 2017

Postanowienia Noworoczne


Podobno dwunogi z nastaniem nowego roku, kiedy wieszają świeże pliki papierków nazywane kalendarzami - masowo wręcz składają deklaracje, że coś tam zrobią albo i nie zrobią... Inna rzecz, że potem tego czegoś nie robią albo robią - bo co by postanawiali w kolejny Nowy Rok?
Ja także przyrzekłam Bolkowi, że gdyby go gdzieś poniosło, to poprowadzę jego dzieło. No i Bolek, tak jak jego imiennik w świecie dwunożnym, wybrał się gdzieś w długą trasę... 
Więc, mimo że jestem suką, wredną i rozkapryszoną księżniczką - muszę się wywiązać z tego przyrzeczenia. Może nie będę pisać tak często, jak gawędziarz Bolesław, ale od czasu do czasu podrzucę Wam jakąś historię. Tak postanowiłam!